Shop Mobile More Submit  Join Login
×
Czy któryś z obserwujących to konto obywateli będzie w sobotę na poznańskim Pyrkonie? Zamierzam pokręcić się tam trochę w towarzystwie Zireael00, bardzo chętnie zapoznam się osobiście z kimś zza komputerowego ekranu (: .
  • Listening to: Kapela ze wsi Warszawa - Taniec Chasydzki
Chciałam napisać coś długiego, elokwentnego i dowcipnego, ale dopadła mnie bezdenna sklera i intelektualna niemoc. Mimo potężnego kryzysu wiary i znieczulicy na bożonarodzeniowy rozgardiasz życzę wszystkim równowagi psychicznej i wewnętrznego poukładania, a rówieśnikom – samych sukcesów w batalii z maturalnym monstrum. Spijcie dobrze, nie obgryzajcie paznokci oraz wynoście kubeł na kompost zanim zaczną się tam rozwijać inteligentne formy życia i wypełzać spod zwałów fermentującej materii. Tyle jeśli chodzi o świąteczną atmosferę.
  • Listening to: nigel kennedy and the kroke band - ajde jano
  • Reading: paragony i etykiety
  • Drinking: kawa
Tak! To prawda! Nie musicie demonstracyjnie przecierać ócz. Doprawdy nie wiem co mnie do tego skłoniło – prawdopodobnie zbliżające się wakacje oraz pierwsze przejażdżki na rowerze zapowiadające wielką letnią jednośladową orgię. Podczas takich wypadów skupiam się jedynie na niezwykle absorbującej czynności jaką jest pedałowanie i trzymanie kierownicy, a mentalnie - niczym nieskrepowana zapuszczam się w dzikie i niezbadane chaszcze mojego udręczonego codziennymi pierdołami umysłu. Święty Jeżu na patyku, ile się przez ten rok wydarzyło! Kilkakrotnie ścięłam (nie zawsze szczęśliwie) swoją sierść głowową i w końcu po długim miotaniu się w te i wewte jak to pranie na sznurku zdecydowałam że znów będę je zapuszczać. Zebrałam do mojego szkolnego koszyczka więcej pał niż kiedykolwiek wcześniej, aczkolwiek jednocześnie kilka razy przekonałam się że jak chcę to mogę. Sęk w tym że nie zawsze chce mi się chcieć kiedy właściwie mogłabym. Właściwie bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że kiedy naprawdę muszę to mogę, choć nie zawsze chcę. To znaczy. Zostawmy tę kwestię samej sobie. Faktem jest że pomimo kilku rozpaczliwych ocenowych spazmów moja aktualna sytuacja jest praktycznie pod kontrolą.
Co ciekawe, miałam już dwa koszmary senne związane z maturą (która czeka mnie, nieszczęsną, dopiero za rok) – jeden klasyczny, a mianowicie: siadam nad kartką i czuję że nie umiem kompletnie nic, drugi zaś bardziej zakręcony: jako temat dłuższej wypowiedzi z polaka dostaję coś w stylu „Omów stosunek warstw rządzących i reakcję ludności na reformę związaną z finansami na terenie państw wokół Morza Czarnego”. Chyba było tam też coś o szczególnym uwzględnieniu odczuć muzułmanów. Rzeź. Wiem co prawda że podobny temat pasuje do matury z polskiego jak pięść do nosa, ale taka jest w końcu specyfika snów. Powyższe paskudztwo przyśniło mi się tej nocy, co zabawnie kontrastuje z doniesieniami na temat poniekąd skandalicznie prostej tegorocznej matury. W każdym bądź razie nie pozostaje mi nic poza życzeniu sobie i rówieśnikom powodzenia w nadchodzącym roku.
Może to i wcześnie, ale jak dla mnie lato już się rozpoczęło – głównie  zasługą pól rzepaku, które pokryły się fotogenicznym żółtym nalotem. Pewnie lada chwila jak grzyby po deszczu wyroją się tysięcznofaviczne deviacje pt. Ja i rzepak, ja i pole, pole i ja itd. Dobra, nie będę zaczynać dywagacji na temat poziomu większości zalewającej dA pseudo sztuki, który oscyluje gdzieś pomiędzy mułem a wodami podziemnymi. Noż psiakrew, kiedy wam się znudzą te wyblurowane facjaty i wielobarwne fotoszopowe oczęta?  Dobra, dosyć na ten przykry temat. Kończę bo czeka na mnie wesołe habla z espaniolka. Jeszcze się odezwę.
  • Listening to: Goran Bregovic - Ederlezi
  • Drinking: zbozowa kawuncja
życzę miłości przede wszystkim. Trzymajcie się ciepło, nie kręćcie nosami na prezenty i niech was nie rozbolą brzuchy. Żebyście powychodzili z depresji, apatii, poczucia klęski i beznadziei chociaż na okres świąteczny. Żebyście się nie poddawali, nie tracili nadziei, umieli cieszyć się z małych rzeczy i nie przestawali marzyć. I żebyście się wysypiali.
  • Listening to: The Waterboys - When Ye Go Away
  • Reading: Emily Bronte - Wichrowe Wzgórza
  • Drinking: inka z przyprawa korzenna
<wpis wyrzucony do odwołania>
  • Listening to: Ive Mendes - Night Night
  • Reading: poczatki i rozwoj demokracji szlacheckiej
  • Eating: jablka
  • Drinking: mietowy wyrob herbatopodobny
I am very tired of the Internet and dA, I am going to take a big break. I have spent a week in Polish mountains and it helped me a lot to relax and soothe the inner tension. I've been a little nervous lately. I am still going to submit works, but all messages will be deleted; if you have something really important to tell me, email me please at nassiraael@gmail.com . I hope that you are enjoying the holidays (:

Przerwa! Niedobrze mi się robi jak patrzę na komputer.

JUTRO inu-yasha-forever MA URODZINY! życzenia składać (:<sub>
  • Reading: S. King - Insomnia
Zabierałam się do napisania tej notki tak coś jakoś mniej więcej gdzieś od paru godzin, ale ciągle od komputera odciągały mnie rozmaite fascynujące sprawy rzędu nagłej potrzeby pójścia do kibla czy nieodpartej ochoty na oskrobanie sobie marchewki xD

A WIĘC, panie i panowie, dzieci i młodzieży, emeryci i renciści, kolarze i przedstawiciele mniejszości seksualnych – ponieważ mam akurat taką potrzebę, uraczę was spisem czynników które sprawiają lub w ostatnich dniach sprawiły że dostałam szczękościsku z wściekłości, wywołały reakcję ocierającą się w skutkach o bunt zwieraczy ze strachu, oburzyły tak że o mało się nie zapowietrzyłam czy w taki albo inny sposób wpłynęły negatywnie na moją homeostazę (łooo, trudne słowo). Nikt nie każe wam tego czytać ani komentować, robię to raczej w formie terapii ; P

- kłęby dusznego, gorącego powietrza zmieszanego z zapachem rzepaku, który przywodzi mi na myśl coś co zdechło przedwczoraj i rozkłada się w krzakach;
- fakt, że wczoraj w środku wycieczki rowerowej niebo uznało za stosowne zesrać mi się na głowę;
- bliskie spotkanie trzeciego stopnia kierownicy mojego rzęcha z lusterkiem samochodowym;
- zapchanie kalendarza sprawdzianami do 9 czerwca włącznie;
- oraz związany z tym nawał nauki - przy śniadaniu zagłębiam się w istotę rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, przed snem czytam do podusi o rozbiciu dzielnicowym, a zasuwając na rowerze w mojej biednej głowie marzenia przeplatają się z rozmyślaniem o ekonomicznych machinacjach Kazimierza Wielkiego;
- przytłaczająca, odbierająca dech i sprowadzająca do poziomu podłoża niemoc twórcza;
- ostatnie minuty przed przedstawianiem lekcji o Jagielle (zaprawdę powiadam wam, taka zesrana ze strachu to nie byłam od czasów poprawiania geografii na semestr; w końcu wyliczona na 40 min prezentacja zamknęła się w 20 minutach zasługą typowego dla mnie w sytuacjach stresowych turbodoładowania – Need for Speed XXI – Wielka Wojna z Zakonem Krzyżackim) ale dostałam 5 więc spoko...jeśli ktokolwiek zdołał zanotować więcej niż 5 wydarzeń wraz z datami to chylę czoła xD;
- mój brat puszczający na cały regulator Kanikuły ze swojego super-hiper-duper-wypas-na-full  telefonu;
- góra zadań domowych z anglika która wisi mi nad głową i krzyczy że jak nie zabiorę się za nią teraz to nie zdążę na poniedziałek;
- najnowszy chapter naruto, po którym spodziewałam się czegoś więcej niż zwykle ale rzecz jasna się zawiodłam; w sumie to nic już mnie w tej mandze nie dziwi. Warto nadmienić, że poziom mojego zainteresowania tym komiksem oscylujący niegdyś w granicach obłędu i orgazmicznej fascynacji został ostatnio zdegradowany do podbarwionego irytacją znudzenia;
- stada panien o cerze barwy zwęglonego piernika aka hebanu z Tajwanu przemierzające tłumnie ulice mojego miasta; czasami mam wrażenie że dostałam się na inną planetę na której wszyscy ludzie są tacy sami;
- cholerna huśtawka nastrojów, przejawiająca się przeważnie w postrzeganiu swojego wyglądu - od pełnej akceptacji, poprzez niejaką ulgę że nie jest tak źle, aż do przeświadczenia że wyglądam jak zdeformowane, pokryte cienką warstewką radioaktywnego śluzu odchody szczura z Czarnobyla - i tak w koło Macieju;
- ogólny rozkład moralny, hedonizm, wszechogarniająca głupota, przeciętniactwo, podążanie za tłumem i inne problemy nurtujące społeczeństwo

To chyba tyle jak na razie, jak sobie coś przypomnę to dopiszę xD Poza tym zauważyłam że im bliżej wakacji, tym bardziej zaczynam wariować; czasami poziom abstrakcji na jaki zapuszczają się moje myśli przygina mnie samą do podłogi xD

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia XD
</blockquote>
  • Listening to: Vangelis - Islands of the Orient